NEWS

Bieżące informacje z klubu

EMOCJE W SPOTKANIU Z JKH GKS JASTRZĘBIE! PECH W DRUGIEJ TERCJI

Kibice, którzy w niedzielne popołudnie zgromadzili się w Hali Olivia, nie mogli narzekać na brak emocji. Byli świadkami zaciętego i szybkiego meczu, który jednak zakończył się porażką 1:2 (0:0, 1:2, 0:0) z JKH GKS Jastrzębie.

Goście przyjechali do Gdańska w roli faworyta. Drużyna, budowana już od pięciu lat przez słowackiego trenera Roberta Kalabera, ma za zadanie powalczyć o medale Polskiej Hokej Ligi. Pierwszoplanową postacią w jastrzębskiej drużynie był bramkarz Ondrej Raszka, który obronił aż 45 z 46 strzałów na jego bramkę.

Mecz z dużym animuszem rozpoczęli biało-niebiescy, którzy kilkukrotnie zatrudnili Czecha z polskim paszportem. JKH groźnie kontrowało, ale ich strzały były skutecznie blokowane przez obrońców, bądź pewnie bronione przez Yevgeni Tsaregorodtseva.

Pierwsza bramka meczu padła w 26 minucie. Goście rozgrywali przewagę, ale szybka kontra Konstantina Tesliukevicha i Szymona Marca zakończyła się skutecznym strzałem tego drugiego w sytuacji sam na sam z Raszką. Przyjezdni odpowiedzieli w 31 minucie. Dominik Paś otrzymał podanie od Łukasza Nalewajki i uderzeniem w długi róg nie dał szans gdańskiemu bramkarzowi. Gdy wydawało się, że druga część meczu zakończy się wynikiem remisowym, w 39 minucie jastrzębianie objęli prowadzenie po niecodziennym golu. Dominik Nahunko wrzucił z bekhendu krążek w stronę bramki Tsaregorodtseva, ten odbił się najpierw od Tesliukevicha, później od klatki piersiowej Kamila Dolnego i kompletnie zmylił gdańskiego bramkarza.

Foto: Marek Kardasiński

Taki obrót spraw podrażnił hokeistów MH Automatyki, którzy w trzeciej tercji rzucili się do ataków. Bohaterem mógł zostać Marzec, który najpierw nie wykorzystał sytuacji sam na sam, a po chwili wymanewrował Raszkę, lecz przerzucił krążek nad poprzeczką praktycznie pustej bramki. W 50 minucie do szatni za rzucenie na bandę Jakuba Stasiewicza powędrował obrońca JKH Maciej Sulka. Gospodarze przez pięć minut grali w liczebnej przewadze, ale mimo że sporo czasu spędzili w tercji ataku, nie pokonali Raszki, który rozgrywał bardzo dobry mecz. Trener gdańszczan na minutę przed końcem gry wycofał jeszcze bramkarza, ale ten manewr również nie przyniósł zmiany rezultatu.

– Myślę, że zagraliśmy jeszcze lepiej niż w Krakowie, na pewno nie byliśmy słabszą drużyną od Jastrzębia, a nawet wykreowaliśmy więcej sytuacji bramkowych. Gramy nieźle, ale przegrywamy, brakuje nam tego przysłowiowego szczęścia. Dwie bramki w dwóch meczach z takimi przeciwnikami jak Cracovia czy Jastrzębie to niestety za mało, żeby wygrać mecz. Mogę pochwalić chłopaków za walkę, zaangażowanie, bo zostawiają serce na lodzie. Pokazali, że potencjał w drużynie jest, ale punktów musimy poszukać w kolejnych meczach – ocenił spotkanie trener MH Automatyki Gdańsk, Marek Ziętara.

Już w najbliższy piątek MH Automatyka rozpocznie w Oświęcimiu z miejscową Unią serię trzech ważnych spotkań w zaledwie pięć dni. W niedzielę (godz. 17:00) gdańszczanie podejmą na własnym lodzie PGE Orlika Opole, a już we wtorek udadzą się do Bytomia na pojedynek z Węglokoksem Kraj Polonią Bytom.  

MH Automatyka Gdańsk – JKH GKS Jastrzębie 1:2 (0:0, 1:2, 0:0)

1:0 Marzec – Tesliukevich (26’, w osłabieniu)
1:1 Paś – Ł. Nalewajka (31’)
1:2 Nahunko – Matusik (39’)

Sędziowali: Patryk Pyrskała (główny) – Dawid Pabisiak, Patryk Kasprzyk (liniowi)
Kary: 10-33 (w tym 25 min. dla Sulki)
Strzały: 46-35 (11-12, 11-16, 24-7)
Widzów: 1500

MH Automatyka: Tsaregorodtsev (Zgrzebnicki – n/g); Aleksyuk – Maly, Tesliukevich – Dolny (2), Kantor – Pastryk (2), Lehmann – Leśniak; Steber – Polodna – Danieluk, Vitek – Rozhkov (2) – Stasiewicz, Strużyk – Pesta – Marzec, Rompkowski – Wróbel – Smal (2).

JKH GKS: Raszka (Prokop – n/g); Grof – Michałowski, Sulka (25) – Gimiński, Kubes – Matusik, Bigos – Radzieńciak; Kasperlik (2) – Dubinin (2) – Paś, Kominek (2) – Fabus – Wróbel (2), Pelaczyk – Jarosz – Ł. Nalewajka, Nahunko – Kulas – R. Nalewajka.

Foto: Marek Kardasiński