NEWS

Bieżące informacje z klubu

LUDZIE PKH – ROZMOWA Z FIZJOTERAPEUTKĄ ANETĄ BŁASZAK

W ten piękny niedzielny dzień rozmawialiśmy z Anetą Błaszak – klubową fizjoterapeutką. Aneta jest z nami od początku istnienia klubu czyli od 2014 roku. Przeszła drogę przez dwa sezony w 1. lidze oraz trzy w PHL. Przez jej czyniące cuda ręce przewinęło się ośmiu szkoleniowców oraz morze zawodników. Zapraszamy do lektury.

Powiedz nam dwa zdania o sobie. Kim jesteś, dokąd zmierzasz?

Nazywam się Aneta Błaszak. Jestem fizjoterapeutką drużyny MH Automatyka Gdańsk. Urodziłam się w Toruniu, gdzie zaczęła się moja przygoda z hokejem. 10 lat temu przyjechałam do Gdańska studiować i grać w żeńskiej drużynie GKS Stoczniowiec. Od tamtej pory jestem całym sercem związana z gdańskim hokejem i samym Gdańskiem, który przez te lata stał się moim drugim domem. Swoją przygodę z fizjoterapią rozpoczęłam na Gdańskim Uniwersytecie Medycznym. Na studiach bardzo szybko zrozumiałam, że praca ze sportowcami to właśnie to, co chciałabym robić w życiu. I tak przez kilka już lat łącze swoją pasję z pracą. 

Kiedy w Twoim sercu zakwitła miłość do hokeja?

Moja miłość do hokeja zrodziła się, kiedy byłam dzieckiem. Na pierwszy mecz hokeja na lodzie zabrał mnie tata. Pamiętam, że od pierwszej chwili byłam zafascynowana tym sportem. Z wiekiem ta fascynacja rosła razem z mną, aż sama ubrałam łyżwy i zaczęłam trenować i tak to się zaczęło.

Oprócz pracy z seniorami grasz na pozycji skrzydłowej w GKS Stoczniowiec. Jak Wam idzie obecnym sezonie?

Tak, od 10 lat jestem zawodniczką GKS Stoczniowiec Gdańsk. Od kilku sezonów walczymy z dziewczynami o najwyższe miejsce w polskiej lidze. W tym sezonie rundę zasadniczą zakończyłyśmy na drugim miejscu zaraz za Polonią Bytom, co dało nam bezpośredni awans do półfinałów. Teraz skupiamy się na treningach i przygotowaniu do walki o medale i mamy nadzieje, że ten sezon skończy się dla nas szczęśliwie. 

Wróćmy do Twojej pracy w klubie. Jesteś w nim od samego początku czyli od 2014 roku. Jak zmieniała się z Twojej perspektywy drużyna?

Drużyna bardzo się zmieniła. Przez te lata przeszliśmy od drużyny można powiedzieć „amatorskiej” (nie mówię tu o zawodnikach czy trenerach), ale o możliwościach finansowych klubu, o zapleczu jakim dysponują trenerzy, fizjoterapeuci czy kierownicy. To wszystko bardzo się zmieniło. Każdy sezon przynosił jakieś zmiany. Teraz nie odbiegamy profesjonalizmem od najlepszych klubów w Polsce. Dzięki temu sami zawodnicy czują, że musza dawać z siebie jeszcze więcej.

Najzabawniejszy moment z pracy który utkwił Tobie w pamięci?

Co do zabawnych momentów, było ich na prawdę wiele. Dużo z nich utkwi mi w pamięci do końca życia, ale chłopacy nie przestają mnie dalej zaskakiwać, więc myślę, że jeszcze wszystko przede mną 🙂

Pracowałaś już z kilkoma charakternymi trenerami. Czy wszyscy oni byli „lekarzami” czy przeciwnie, zdają się na Twój osąd bez dyskusji?

Czytając to pytanie, najpierw pojawił się u mnie śmiech. Praca z trenerami nie jest łatwa. Często to trudniejsze niż leczenie samych zawodników. Każdy z trenerów jest inny, ale łączy ich jedno – wszyscy chcą mieć pełną kontrolę nad tym, co dzieje się z drużyną. Wszyscy pracujemy pod dużą presją, dlatego nie będę ukrywać, że czasami dochodzi między nami do małych konfliktów. Ale po jakimś czasie pojawia się zaufanie z jednej i drugiej strony i wtedy jest łatwiej. W końcu wszyscy mamy ten sam cel. 

Nie mogę nie zadać tego pytania. Jak kobieta czuje się w typowo męskim, przesiąkniętym testosteronem, środowisku jakim jest szatnia drużyny hokejowej? Jak pracuje się Tobie z gronem 30 samców?

Pracuje mi się bardzo dobrze. Fakt, jestem jedyna kobietą w sztabie, ale nie czuję z tego powodu jakiegoś dyskomfortu. Zawodnicy traktują mnie po prostu jako część tego zespołu. Po tylu latach razem jesteśmy jak rodzina. Oczywiście nie zawsze jest tak kolorowo. Każdy zawodnik jest inny, każdy ma swój charakter, inne przyzwyczajenia, inaczej reaguje na kontuzje i do każdego z nich muszę mieć inne podejście. Jest to bardzo trudne. W grudniu miałam okazję pracować z kadrą U18 kobiet na jednym ze zgrupowań i muszę przyznać, że był to zupełnie inny świat. Było to bardzo fajne doświadczenie, ale musiałam się przestawić w swojej pracy o 180 stopni i po tych kilku dniach zatęskniłam za moimi chłopakami 🙂 

Dziękuję i życzę Tobie samych dobrych momentów w drużynie!

Fot: Maciej Kołek / maciejkolek.com