NEWS

Bieżące informacje z klubu

M.WRÓBEL: „JESTEM DOBREJ MYŚLI”

Przed spotkaniami z Nestą Toruń zadaliśmy kilka pytań napastnikowi MH Automatyki Stoczniowiec 2014 Markowi Wróblowi. 25-letni wychowanek gdańskiego hokeja w swojej karierze występował m.in. w Neście Toruń, gdy ta grała jeszcze w Ekstraklasie.

Z zawodników Stoczniowca 2014 najlepiej znasz toruński zespół. Występowałeś w Neście w sezonie 2011/2012 oraz na początku kolejnych rozgrywek. Jak wspominasz tamten czas? 



Trafiłem do Torunia w ciężkim momencie. Klub z Gdańska wycofał się z Ekstraligi, a ja byłem świeżo po półrocznej rehabilitacji wiązadeł w kolanie. Na szczęście udało się szybko zaaklimatyzować w zespole i wejść we właściwy rytm. W pierwszym sezonie plan postawiony przez władze klubu, 
został spełniony i jako beniaminek w walce o utrzymanie pokonaliśmy faworyzowane Podhale Nowy Targ. W kolejnym sezonie zagrałem tylko dwa mecze. W meczu inauguracyjnym z Cracovią krążek złamał mi palec, przy blokowaniu strzału. Pech chciał, że gdy wróciłem, klub ogłosił bankructwo. Apropos pozytywów, w tym okresie to udało mi się skończyć studia magisterskie na toruńskim Uniwersytecie Mikołaja Kopernika.

Jak zmienił się zespół Nesty od czasów Twojej gry w Toruniu?


Wielu chłopaków z dawnej „ekstraligowej” Nesty odeszło na hokejową emeryturę, lecz trzon pozostał. W bramce nadal jest Michał Plaskiewicz, a w ataku jak już wcześniej wspominałem, prym wiodą Bomastek, Dzięgiel i Kalinowski. 
Wiem, że do składu Torunia doszło wielu młodszych chłopaków. W każdym razie jest to zespół, który woli przetrzymywać krążek, niż iść na wymianę ciosów.

Nesta od początku sezonu jest typowana do awansu do PHL. Jakie są mocne i słabe punkty tej drużyny? 


Większość zawodników Nesty ma już doświadczenie z tafli ekstraligowych, więc są drużyną dobrze poukładaną. Dodatkowo mają też kilka indywidualności w zespole, zawodników, którzy potrafią wziąć grę „na siebie” m.in. Michał Kalinowski, Przemek Bomastek czy Jacek Dzięgiel. 



Jak oceniasz Wasze szanse w weekendowym dwumeczu?

Wszystko zależy od początku spotkania. Jeśli złapiemy dobry rytm w defensywie i będziemy cierpliwie czekać na błędy przeciwnika to będziemy mieli sporo sytuacji bramkowych.
 Na pewno jesteśmy lepiej przygotowani kondycyjnie i w pewnym momencie możemy „podkręcić” tempo. Jestem dobrej myśli.



Po trzyletniej przerwie wróciłeś do Gdańska. Co zadecydowało o podjęciu takiej decyzji? Zainteresowanie Twoją osobą zgłaszała między innymi Nesta.


Parę klubów m.in Nesta Toruń zgłaszało zainteresowanie, lecz były to rozmowy bez więszych konkretów. Skończyłem studia i znając sytuację finansową polskich 
klubów, zdecydowałem się podjąć pracę w Gdańsku oraz pomagać, jak mogę najlepiej, w „rozkręcaniu” nowego Stoczniowca. Dzisiaj mogę powiedzieć, że była to dobra decyzja.



Jesteś jednym z najbardziej doświadczonych zawodników w Stoczniowcu 2014. Przekrój wieku w drużynie jest dość duży. Jak układa się Wasza współpraca.


Myślałem, że jak będę miał ponad 30 lat, to będę nazywany „doświadczonym”. Fakt faktem, wyszło tak, że niewielu zawodników z naszej drużyny miało styczność
z ekstraligowym hokejem, lecz widać jak wszyscy nadrabiają to zaangażowaniem. Co do wieku nie mogę powiedzieć, żeby różnica była spora. W „starym” 
Stoczniowcu były większe dysproporcje wieku. W każdym razie na pewno atmosfera dopisuje. Można to zobaczyć w każdy piątek na cotygodniowej rozgrywce w karne ,gdzie nagrodą jest koszulka „drewniaka”. 



Dziękujemy za rozmowę i życzymy powodzenia w Toruniu.