NEWS

Bieżące informacje z klubu

NIESAMOWITE EMOCJE W OLIVII. GKS TYCHY O JEDNĄ BRAMKĘ LEPSZY

Rekord frekwencji (1800 osób) i niesamowite emocje towarzyszyły spotkaniu MH Automatyki Gdańsk z liderem rozgrywek GKS Tychy. Mimo że wynik był sprawa otwartą do ostatnich sekund, to jednak goście okazali się lepsi o jedną bramkę i wygrali 6:5 (1:1, 3:3, 2:1).

Biało-niebiescy nie przestraszyli się utytułowanego rywala i byli dla niego równorzędnym rywalem. Kibice również mogli być zadowoleni, bowiem obejrzeli aż jedenaście goli.

Strzelanie rozpoczęli przyjezdni. Wynik spotkania otworzył w 6 minucie pochodzący z Gdańska Adam Bagiński. Po trzech minutach do remisu doprowadził Petr Polodna, wykorzystując okres gry w przewadze. Po kilku minutach hokeiści znad morza po raz drugi unieśli ręce w geście radości, ale gol Dawida Maciejewskiego nie został uznany, bowiem sędzia dopatrzył się spalonego w polu bramkowym. Pierwsza tercja spotkania zakończyła się remisem 1:1, chociaż sytuacji do zmiany rezultatu nie brakowało z obu stron.

Druga cześć meczu to aż sześć goli. Tyszanie lepiej prezentowali się po przerwie i w 26 minucie prowadzili już 3:1. Gdańszczanie nie zrazili się takim obrotem sprawy i w 29 minucie, w odstępie zaledwie 27 sekund, doprowadzili do remisu. Najpierw w okienko trafił Mateusz Strużyk, a chwilę później lukę między parkanami Johna Murraya znalazł Josef Vitek. Gdańszczanie mogli objąć prowadzenie. Szymon Marzec nie wykorzystał sytuacji sam na sam, a po kilkunastu sekundach tyskiego bramkarza w zamieszaniu podbramkowym uratował słupek. W 34 minucie GKS odzyskał prowadzenie za sprawą Michała Kotlorza, lecz i na tą bramką po niespełna minucie odpowiedzieli podopieczni Andrieja Kowaliwa. Drugie trafienie, strzałem w długi róg, zapisał na swoim  Strużyk.

Foto: Marek Kardasiński

O losach meczu rozstrzygnęła trzecia tercja spotkania. Rozpoczęła się ona od kilku składnych akcji gospodarzy, ale Murray nie dał się pokonać. W kolejnych minutach utytułowany przeciwnik zachował więcej zimnej krwi w sytuacjach bramkowych i zdobył dwa gole. Biało-niebiescy po raz kolejny odpowiedzieli golem Dymitra Szczerbakowa, lecz do wyrównania doprowadzić już nie zdążyli. W ostatniej minucie Maxim Gorodetsky zjechał nawet z bramki, ale zawodnicy GKS skutecznie się bronili.

Już w niedzielę hokeistów MH Automatyki Gdańsk czeka arcyważne spotkanie w Bytomiu z Polonią. Do Olivii gdańszczanie wrócą w niedzielę 3 grudnia, gdy podejmą również bytomską Polonię.

MH Automatyka Gdańsk – GKS Tychy 5:6 (1:1, 3:3, 1:2)

0:1 Bagiński – Rzeszutko – Bagiński (6’)
1:1 Polodna – Vitek (9’, w przewadze)
1:2 Cichy – Szczechura – Jeziorski (25’, w przewadze)
1:3 Górny – Kolanos – Kolarz (26’)
2:3 Strużyk – Pesta (29’)
3:3 Vitek – Stasiewicz (29’)
3:4 Kotlorz – Kogut – Jeziorski (32’, w osłabieniu)
4:4 Strużyk  (33’)
4:5 Kotlorz – Rzeszutko – Bagiński (48’, w przewadze)
4:6 Gościński – Bagiński (55’)
5:6 Szczerbakow – Pesta – Steber (56’)

Sędziowali: Paweł Meszyński (główny) – Daniel Lipiński, Patryk Kasprzyk (liniowi)
Kary: 8-10 min.
Strzały: 39-35 (11-10, 13-13, 15-12)
Widzów: 1800

MH Automatyka: Gorodetsky (Witkowski – n/g); Bilcik (2) – Maciejewski, Lehmann – Wysocki, Dolny – Gerasimenko oraz Leśniak; Steber – Polodna – Marzec, Skutchan – Stasiewicz (2) – Vitek, Strużyk (2) – Pesta – Szczerbakow (2), Różycki – Rompkowski – Maciej Rybak oraz Wrycza.

GKS Tychy: Murray (Lewartowski – n/g); Pociecha (2) – Ciura, Bryk – Woźnica, Górny – Kolarz, Kotlorz – Gazda; Galant – Kalinowski – Witecki, Gościński – Rzeszutko – Bagiński (2), Kolanos (2) – Cichy – Szczechura, Jeziorski – Komorski – Kogut (2).

Foto: Marek Kardasiński

Sponsor tytularny:

Partner strategiczny:

strategiczny-1 Gdańskie Autobusy i Tramwaje Grupa LOTOS S.A. strategiczny-4 strategiczny-6 strategiczny-7

Biznes plus:

logo-biznes-1 logo-biznes-4 logo-biznes-5

logo-biznes-6 logo-biznes-7