NEWS

Bieżące informacje z klubu

PIERWSZY PUNKT MIMO PORAŻKI

Blisko 2500 kibiców obejrzało pierwszy mecz hokeistów MH Automatyki Stoczniowca 2014 Gdańsk na własnym lodowisku. Gdańszczanie, mimo ambitnej gry, przegrali po dogrywce z GKS Katowice 2:3 (0:0, 1:0, 1:2, 0:1). Tym samym biało-niebiescy zdobyli pierwszy punkt w ligowych rozgrywkach.

W porównaniu z poprzednim spotkaniem do gry wrócili zagraniczni napastnicy Stoczniowca 2014 – Czech Adrian Kastel-Dahl oraz Czech Adam Skutchan. Luki powstały niestety w obronie. Oprócz anonsowanego braku Zacka Josephera, choroba wykluczyła z gry Sebastiana Wachowskiego.

Spotkanie od pierwszych minut miało bardzo wyrównany przebieg. Obu drużynom nie brakowało sytuacji do objęcia prowadzenia, lecz dobrze spisywali się bramkarze – Michał Kieler w bramce Stoczniowca 2014 oraz Vladislav Grajewski po stronie GKS Katowice. Wśród gospodarze najdogodniejsze okazję mieli Phillip Nasca oraz Kacper Różycki. Katowiczanie sporo strzelali z dystansu, z bliska próbowali także Ned Lukacevic i Marcin Biały.

W drugiej odsłonie zaczęła się zarysowywać przewaga Stoczniowca 2014, który momentami zamykał na dłuższą chwilę gości w ich tercji obronnej. Gra z obu stron była szybka i twarda, co mogło podobać się kibicom. Drugą część gry gdańszczanie rozpoczęli z przewagą dwóch zawodników, bowiem w ostatniej minucie pierwszej tercji na ławkę kar powędrował Oskar Krawczyk, a po syrenie karę otrzymał jeszcze Grajewski. Stoczniowcom nie udał się jednak otworzyć wyniku mecz. Licznej publiczności na gola przyszło czekać do 36 minuty. Jan Steber przerzucił krążek do podłączającego się do akcji ofensywnej obrońcy Patryka Wsoła i 19-letni wychowanek nowotarskiego Podhala strzałem między parkanami wyprowadził naszą drużynę na prowadzenie. Goście rzucili się do ataku, chcąc szybko odrobić straty, ale Kieler pozostał niepokonany. Z kolei na 2:0 mógł podwyższyć Nasca. Minął obrońcę Bogusława Rąpałę, ale ten faulując skutecznie przeszkodził Amerykaninowi w wykończeniu akcji.

Katowiczanie wyrównali w 42 minucie. Złą wymianę krążka pomiędzy obrońcami wykorzystał Nathan Śliwiński, który przejął krążek i zagrał do Daniela Bogdziula. Reprezentant Litwy, będąc sam przed bramkarzem, nie zmarnował takiego prezentu. Trzy minuty później Stoczniowiec 2014 jednak ponownie prowadził jedną bramką. Po strzale Nasci krążek skakał w polu bramkowym, aż w końcu przekroczył linię bramkową. Niemający nic do stracenia goście śmielej zaatakowali i od tego momentu zaczęła zarysowywać się ich przewaga. Grający na 5 obrońców stoczniowcy wyraźnie opadali z sił, ale wydawało się, że uda im się doprowadzić korzystny rezultat do końcowej syreny. W 57 minucie Kieler jednak skapitulował. Steber stracił krążek w okolicach własnej bramki, przejął go Biały, który zagrał do Radosława Sawickiego, a młody zawodnik „Gieksy” nie miał problemów z posłaniem krążka do bramki. Goście mogli wygrać w regulaminowym czasie gry, lecz w ostatniej minucie gdańszczanie dobrze bronili się podczas gry w osłabieniu po karze dla Wsóła.

Sędzia zarządził dogrywkę, która od tego sezonu rozgrywana jest według nowych zasad – 3 na 3. W związku z karą dla Stoczniowca 2014, goście wprowadzili do gry czwartego zawodnika. Biało-niebieskim udało się przetrwać osłabienie, ale w momencie powrotu Wsóła na lód, Sawicki uciekł gdańskim obrońcom i po objechaniu bramki pokonał spóźnionego z interwencją Kielera. Katowiczanie wygrali 3:2 i do swojego dorobku dopisali dwa punkty. Stoczniowiec 2014 musiał zadowolić się tylko jednym „oczkiem” w ligowej tabeli.

Czasu na rozpamiętywanie porażki nie będzie zbyt wiele. Już jutro stoczniowcy pojadą do Sosnowca na mecz z SMS Sosnowiec. Początek o godzinie 17:00.

Po meczu powiedzieli:

Jacek Płachta, trener GKS Katowice: Mecz był bardzo wyrównany. W naszej grze było wiele wzlotów i upadków. W drugiej tercji przestaliśmy jeździć i dostaliśmy bramkę. Jestem zadowolony z chłopaków, że potrafili odwrócić losy meczu. Mogliśmy zakończyć mecz w regulaminowym czasie, ale gra w przewadze tego dnia nie była naszą mocną stroną. Jako trener reprezentacji mogę być zadowolony z tego jak buduje się drużynę w Gdańsku czy u nas w Katowicach. Dużo młodych chłopaków, to jest korzyść dla całego polskiego hokeja. Wiadomo, że trzeba być cierpliwym. Ci chłopcy chcą pracować, są zaangażowani, ale w trakcie meczu brakuje doświadczenia. Jak mają przytrzymać krążek to go wystrzelą, jak mają wystrzelić to go przytrzymują. 

Peter Ekroth, trener Stoczniowca 2014: Graliśmy dzisiaj tylko na pięciu obrońców to zemściło się na nas. Powinniśmy wygrać to spotkanie 2:1, ale w końcówce pogubiliśmy się. Musimy nauczyć się odpowiedzialności. Mieliśmy jasno założony plan na ten mecz, ale nie wiem czemu moi zawodnicy nie potrafili wykonać tego na lodzie. Mieliśmy też zbyt wiele głupich kar, ale tym razem dobrze radziliśmy sobie w osłabieniu. Nie miało więc to bezpośredniego wpływu na wynik, ale niestety kary wybijały nas z rytmu.
MH Automatyka Stoczniowiec 2014 Gdańsk – GKS Katowice 2:3d. (0:0, 1:0, 1:2, 0:1)

1:0 Wsół – Steber (36’)
1:1 Bogdziul – Śliwiński (42’)
2:1 Nasca – Steber (45’)
2:2 Sawicki – Biały (57’)
2:3 Sawicki – Barlock (62’)

Sędziowali: Paweł Breske – Rafał Noworyta, Daniel Lipiński
Kary: 24 (w tym 10 min. dla Nowaka) – 10 min.
Strzały: 44-31 (17-10, 13-9, 13-11, 1-1)
Widzów: 2500

Stoczniowiec 2014: Kieler; Dolny (2) – Nowak (14), Lehmann – Wsół (2) oraz Kantor (2); Marzec – Rompkowski – Strużyk, Gościński – Kastel-Dahl – Skutchan, Różycki – Steber (2) – Nasca, Szczerbakow – Ziółkowski – Pesta.

GKS Katowice: Grajewski (2); Barlock (2) – Musioł (2), Jakovlevs – Krawczyk (4), Rąpała – Olearczyk oraz Korzestański; Biały – Sawicki – Lukacevic, Bogdziul – Nahunko – Śliwiński, Strzyżowski – Majoch – Jaworski, Bielec – Sikora – Lorek oraz Malinowski.