NEWS

Bieżące informacje z klubu

WYGRANA BIAŁO-NIEBIESKICH W KATOWICACH. PONOWNIE ZDECYDOWAŁY KARNE

Hokeiści LOTOS PKH Gdańsk mają za sobą kolejne niezwykle zacięte i ciężkie spotkanie. Tym razem na wyjeździe gdańszczanie pokonali GKS Katowice. W regulaminowym czasie padł bezbramkowy remis. Do rozstrzygnięcia potrzebny były rzuty karne, które biało-niebiescy wygrali 2:1! Rewelacyjnie w bramce spisywał się Tomas Fucik, który obronił 47 strzałów rywala!

Spotkanie w „Satelicie” przypominało to z poprzedniej rundy, kiedy to w Gdańsku katowiczanie wygrali 1:0. Od pierwszego wznowienia oba zespoły skupiły się przede wszystkim na grze obronnej, dlatego w I tercji nie byliśmy świadkami wielu dogodnych sytuacji strzeleckich. Zawodnicy LOTOS PKH Gdańsk jednak mogli objąć prowadzenie, lecz w 9 minucie Mateusz Danieluk z bekhendu posłał krążek w bramkarza. Następnie gospodarze grali w przewadze, ale przy wsparciu Tomasa Fucika, biało-niebiescy przetrwali ten okres.

W 23 minucie to gdańszczanie mieli szansę na wykorzystanie przewagi. Próbowali Ladislav Havlik oraz Petr Polodna, ale wynik nie uległ zmianie. Później do głosu coraz częściej zaczęli dochodzić hokeiści „Gieksy”. Bezbłędny był jednak Fucik. Biało-niebiescy próbowali z kontry, ale w sytuacji 2 na 1 przestrzelił Jakub Stasiewicz.

W trzeciej tercji podopieczni Marka Ziętary przeżywali ciężkie chwile, gdyż niemal przez 4 minuty musieli grać w liczebnym osłabieniu. Katowiczanie na bramkę Fucika oddali sporo strzałów, ale bramkarz LOTOS PKH Gdańsk był tego dnia świetnie dysponowany. Bliski szczęścia był także Petr Polodna, ale nieczysto w krążek trafił Petr Polodna.

W regulaminowym czasie gry nie doczekaliśmy się bramek, również dogrywka nie przyniosła rozstrzygnięcia, chociaż pod gdańską bramką kilkukrotnie zrobiło się gorąco. W 63 minucie Jaakko Turtiainen uniósł nawet ręce w geście triumfu, ale jego radość ze zdobytego gola była przedwczesna, bowiek krążek znalazł się w … łapaczce Fucika.

O wyniku zdecydowały rzuty karne. W nich skuteczniejsi byli biało-niebiescy. Co prawda jeszcze po trzeciej serii, po trafieniu Marcina Kolusza, 1:0 prowadzili w nich gospodarze, ale w kolejnych dwóch seriach rzuty karne wykorzystali Yegor Rozhkov i Vladislav Yelakov, a Fucik popisał się dwoma obronami.

Dwa punkty zdobyte w Katowicach pozwalają zawodnikom LOTOS PKH Gdańsk nadal myśleć o udziale w turnieju finałowym Pucharu Polski (wezmą w nich udział cztery najlepsze drużyny po dwóch rundach PHL). Pierwszym warunkiem jest jednak pokonanie w niedzielę w Hali Olivia drużyny Podhala Nowy Targ. Początek meczu o godzinie 17:00


GKS Katowice – LOTOS PKH Gdańsk 0:1k. (0:0, 0:0, 0:0, 0:0, karne: 1:2)

0:1 Yelakov (65′, decydujący rzut karny)

Rzuty karne: 

I. Cimzar (-) / Polodna (-)
II. Kolusz (+) / Golovin (-)
III. Turtiainen (-) / Danieluk (-)
IV. Lahde (-) / Rozhkov (+)
V. Franssila (-) / Yelakov (+)

Sędziowali: Przemysław Długi, Przemysław Kępa (główni) – Mateusz Bucki, Marcin Młynarski (liniowi)
Kary: 2-8 min.
Strzały: 47-20
Widzów: 600

GKS Katowice: Rahm (Kieler – n/g); Franssila – Wajda, Salmi – Tomasik, Cakajik – Jaśkiewicz oraz Krawczyk; Da Costa – Michalski (2) – Kolusz, Lahde – Makkonen – Rajamaki, Turtiainen – Uski – Cimzar, Krężołek – Starzyński – Paszek.

LOTOS PKH: Fucik (Studziński – n/g); Bilcik – Havlik, Tesliukevich – Krasovsky, Pastryk – Lehmann (4), Naróg – Szurowski; Steber – Polodna – Vitek, Yelakov – Rozhkov (2) – Golovin, Danieluk – Pesta – Marzec, Stasiewicz – Mocarski – Smal.