NEWS

Bieżące informacje z klubu

WYGRANA NA OTWARCIE PLAY-OUT

W piątkowy wieczór nastąpiła inauguracja serii play-out Polskiej Hokej Ligi. Przy wsparciu 100-osobowej grupy kibiców z Gdańska pierwszy ważny krok w kierunku utrzymania w lidze wykonali hokeiści MH Automatyki, którzy od pierwszej do ostatniej minuty pokazali wolę walki i charakter, pokonując na wyjeździe Nestę Mires Toruń 3:2 (2:0, 0:0, 1:2). Rywalizacja toczy się do czterech wygranych. Kolejne spotkanie zostanie rozegrane już w niedzielę, ponownie w Toruniu.

Trener gdańskiej drużyny Andrej Kowalew miał przed meczem spory problem z zestawieniem poszczególnych formacji. Na piątkowym rozjeździe okazało się, że do gry niezdolny będzie defensor Kamil Dolny, którego wyeliminowała z gry kontuzja pleców. Na przedmeczowej rozgrzewce problemy sprzętowe wykluczyły z gry Macieja Rompkowskiego, tak więc obaj zawodnicy dołączyli do nieobecnych Phillipa Nasci oraz Patryk Wsoła. Do gry nieoczekiwanie powrócił natomiast Jan Steber. Kapitan MH Automatyki zrezygnował z operacji kolana i zdecydował się na leczenie zachowawcze. Przez ostatni miesiąc ciężko pracował i w czwartek zapadła decyzja, że będzie mógł wystąpić w pierwszym meczu fazy play-out.\

Pierwsza tercja meczu to zdecydowana przewaga biało-niebieskich. Już pierwsza groźna akcja przyniosła im prowadzenie. Petr Polodna dopadł do krążka odbitego po strzale Sebastiana Wachowskiego i zmieścił go w minimalnej luce między barkiem Mateusza Studzińskiego i słupkiem bramki. Chwilę później, gdy gdańszczanie grali w przewadze, dwie doskonałe sytuację miał Steber. Najpierw przeniósł jednak krążek nad poprzeczką, a chwilę później jego intencje wyczuł Studziński. Torunianie mogli doprowadzić do wyrównania w 10 minucie. Bartosz Fraszko po dynamicznej akcji znalazł się sam przed Tomaszem Witkowski, lecz gdański goalkeeper uratował swój zespół przed stratą gola. W 16 minucie oko w oko ze Studzińskim stanął Mateusz Struzyk, ale jego mocny strzał poszybował obok słupka. W ostatniej minucie pierwszej części gry doszło do starcia zawodników pod toruńską bramką, lecz nie doszło do poważniejszych rękoczynów. Po stronie MH Automatyki na przymusowy odpoczynek musiał się udać Hampus Falk oraz Szymon Marzec, po stronie Nesty Mires jedynie Łukasz Podsiadło. Oznaczało to liczebne osłabienie gdańskiej drużyny. Gospodarzom wyrównać się nie udało, a drugi cios zadali gdańszczanie. Po kontrze na toruńską bramkę strzelał Zachary Josepher – jego strzał obronił bramkarz Nesty Mires, lecz dobitka Adriana Kastel-Dahla znalazła już drogę do bramki, dzięki czemu biało-niebiescy schodzili na przerwę z zaliczką dwóch bramek.

Foto: Marek Kardasiński

Kolejne dwadzieścia minut to już bardziej wyrównana gra, w której obie drużyny nie stroniły od twardej walki. Optyczną przewagę momentami posiadali gospodarze. Dobrze zorganizowana obrona MH Automatyki nie dopuszczała rywali do groźniejszych sytuacji podbramkowych, mimo że zawodnicy Nesty Mires aż dwukrotnie grali w liczebnej przewadze. Witkowski nie mógł sobie jednak pozwolić na dekoncentrację, gdyż torunianie często próbowali zaskoczyć go strzałami z dystansu. Te albo bez większych problemów bronił gdański bramkarz, bądź nie trafiały w światło bramki. Najgroźniejszą sytuację w tej części gry miał Siergiej Kukushkin, lecz gdańską drużynę po jego strzale uratował słupek.

Prawdziwe emocje nadeszły dopiero w trzeciej tercji. Miejscowi szybko zdobyli kontaktowego gola. W 43 minucie zza bramki wyjechał Michał Kalinowski i mimo asysty gdańskich zawodników zdołał posłać po lodzie krążek do bramki. Kibice byli świadkami wyrównanego meczu, obie drużyny dążyły do zdobycia kolejnych goli. W 48 minucie doszło do starcia Jewgienija Zhylińskiego z Dymitrem Szczerbakowem. Rosły białoruski obrońca powalił na lód młodego Ukraińca, który okazał się lepszy w walce w parterze. Sędziowie na oby krewkich graczy nałożyli karę 2+2 za nadmierną ostrość w grze. Chwilę później, w odstępie zaledwie pięciu sekund do Żylińskiego dołączyli Kalinowski oraz Władymir Michajłow. Gdańszczanie skrzętnie skorzystali z takiego prezentu. Początkowo dość statycznie rozgrywali „zamek”, szczęścia próbował między innymi dysponujący silnym uderzeniem Falk, lecz nieczysto trafił w krążek. Na 3:1 udało się podwyższyć na 40 sekund przed zakończeniem pierwszego wykluczenia. Najpierw potężnie z niebieskiej w słupek trafił Falk, ale krążek w tercji utrzymał Josepher. Amerykański obrońca podał krążek do aktywnego tego wieczoru Adama Skutchana, a Czech z ostrego kąta posłał krążek w krótki róg bramki. Po stracie bramki torunianie ruszyli do ataku, ale od 54 minuty ponownie musieli bronić się w osłabieniu po karze Adriana Jaworskiego. Tym razem biało-niebieskim nie udało się jednak podwyższyć prowadzenia. Gdy wydawało się, że gdańszczanom uda się dotrwać do końca bez zmiany rezultatu, popełnili błąd przy zmianie, co zauważyli sędziowie, nakładając karę za nadmierną ilość graczy na lodzie. Chwilę później na lód powrócił Jaworski i gospodarze mieli 105 sekund na zdobycie kontaktowego trafienia. Sztuka ta udała się w 57 minucie Miłoszowi Lidtke, który skorzystał z podbramkowego zamieszania. Jeszcze przed wznowieniem gry o czas poprosił trener miejscowych Leszek Minge, a w kolejnej przerwie w grze z tego przywileju skorzystał szkoleniowiec MH Automatyki. W ostatnich minutach gdańszczanie bardzo mądrze się bronili, często przetrzymując krążek w strefie obronnej Nesty Mires. Torunianie ostatecznie nie zagrozili bramce Witkowskiego i to gdańszczanie zapisali na swoim koncie jednobramkowe, aczkolwiek zasłużone, pierwsze zwycięstwo w serii do czterech wygranych.

Foto: Marek Kardasiński

O tym jak zażarta jest walka w tej fazie sezonu pokazuje bilans strat po piątkowym meczu. Obie drużyny straciły swoich czołowych zawodników. W zespole MH Automatyki kontuzji pęknięcia żeber doznał Petr Polodna. Czeski napastnik uraz doznał już w 8 minucie meczu. Jego występ w meczu numer 2 jest wykluczony. Być może uda mu się wrócić do drużyny, gdy rywalizacja przeniesie się do Gdańska. Z kolei Nesta Mires w tym sezonie nie będzie mogła już liczyć na Bartosza Fraszko. Napastnik, który sezon zasadniczy zakończył na 7. Miejscu w punktacji kanadyjskiej, po jednym ze strzałów został trafiony w łyżwę i doznał złamania kości śródstopia. Wstępne diagnozy mówią o 4-6 tygodniowej przerwie w grze.

Czasu na regenerację nie ma zbyt dużo. W niedzielę o godzinie 17:00 pomorskie drużyny spotkają się po raz drugi. Gospodarzem ponownie będzie Nesta Mires Toruń.

Nesta Mires Toruń – MH Automatyka Gdańsk 2:3 (0:2, 0:0, 2:1)

0:1 Polodna – Wachowski – Falk (1’)
0:2 Kastel-Dahl – Josepher – Gościński (20’)
1:2 Kalinowski – Dołęga (43’)
1:3 Skutchan – Josepher – Falk (50’, w podwójnej przewadze)
2:3 Lidtke – Minge – Mogila (57’, w przewadze)

Sędziowali: Paweł Kobielusz, Przemysław Kępa – Piotr Matlakiewicz, Paweł Pomorzewski
Kary: 22-18 min.
Strzały: 24-32 (8-15, 8-7, 8-10)
Widzów: 1660

Stan rywalizacji: 1-0 dla MH Automatyki (do 4 zwycięstw)

Nesta Mires: Studziński (Plaskiewicz – n/g); Zhylinski (4) – Jaworski (2), Trakhanov – Lidtke, Kourakh – Podsiadło (4), Skólmowski – Heyka; Fraszko (2) – Kukushkin – Minge, Kalinowski (2) – Mikhajlow (2) – Dołęga, Wiśniewski – Ćwikła (4) – Mogila, Stasiewicz – Winiarski (2) – Naparło.

MH Automatyka: Witkowski (Kieler – n/g); Josepher – Lehmann, Wachowski (2) – Falk (4), Nowak – Kantor, Gerasymenko – Leśniak; Skutchan (2) – Polodna – Steber, Pesta – Kastel-Dahl – Gościński, Strużyk (2) – Różycki– Marzec (2) oraz Szczerbakow (4), Wrycza.

Foto: Marek Kardasiński